wtorek, 25 listopada 2014

"Pustka"


Cześć! Chyba częściej powinnam wrzucać swoje wiersze. Oto jeden z nich. Podoba wam się? Komentujcie :-)!


„Pustka”

Teraz została już tylko pustka,
blaknące wspomnienia.
Odliczanie zegara,
ciche wskazówek tik-tak.
Wszystko poszło w zapomnienie,
cały czas.
Są gwiazdy
i księżyc na niebie,
słońce wschodzi i zachodzi,
o tej samej porze,
daty zmieniają się.
Ale…
Nie
ma
Cię.


~zaczytana

niedziela, 23 listopada 2014

"Nadzieja"

Cześć! Ja dzisiaj jestem w beznadziejnym nastroju. Nie dość, że niewyspana (przez zarwaną noc w szkole na maratonie filmowym) to jeszcze złapałam doła :-(. Wiersz ten jest sprzed 2 miesięcy, ale że go wcześniej nie wstawiłam to wstawię teraz :-).






„Nadzieja”

Nadzieja jest jak wiatr,
delikatnie otula nas.
Do snu kołysze wnet,
nieważne czy jest dobrze, czy źle.
Nadaje rzeczom sens,
Jest jak promyk słońca w deszczowy dzień.
Przy grobie podpiera cię,
Rozjaśnia szary dzień.





~zaczytana

środa, 19 listopada 2014

„Gdybym miała skrzydła…”


Hej! Ostatnio uświadomiłam sobie, że zdecydowanie za rzadko wrzucam swoje wiersze na bloga, mimo że mam ich naprawdę sporo. Niedawno bardzo polubiłam pisanie wierszy i szybko się w to wciągnęłam :-). Jak na razie jeden z moich wierszy:


„Gdybym miała skrzydła…”
Gdybym  miała skrzydła,
to wzbiłabym się,
daleko, hen,
w powietrze.
Nad górami,
nad morzami,
za lasami,
Po świecie podróżując nieznanym.
Leciałabym tak sobie,
nie spiesząc nigdzie się,
Gdzie horyzontu kres,
a niebo z ziemią styka się,
Leciałabym,
nie zatrzymując się.
A cały świat zostawiając,
daleko, daleko,
w tyle.


Podoba wam się?
~zaczytana

wtorek, 11 listopada 2014

Iris - Trzy

Cóż, jest teraz cztery dni wolnego :D Było więc trochę czasu na naskrobanie czegoś, chociaż wcale aż tyle się nie napisałam... Tydzień mnie w szkole nie było, a lekcje same się nie nadrobią :'(
Nie przedłużając - zapraszam!

Trzy – Krzykacz

  Obudził mnie krzyk.
  Nie był to krzyk przerażenia czy coś w tym stylu. Po prostu komuś nie chciało się przychodzić do rzeczonego adresata komunikatu, by mu wiadomość po ludzku powiedzieć.
  Jednak nie. To musiał być krzyk.
  - Malina, wstawaj wreszcie! – Przerwa. – Nie zamierzasz chyba spać do południa!
  No, Malina, wstawaj – pomyślałam. – Może mi dadzą wtedy pospać.
  - Młoda, rusz tyłek, bo ja to zrobię i nie będzie już tak przyjemnie! – usłyszałam chwilę później. Nic sobie z tego nie robiłam, to była sprawa między wspomnianą Maliną a Krzykaczem.
  Ale zaraz potem drzwi do pokoju, w którym wcześniej spałam, zostały otwarte na oścież. W stronę łóżka zmierzał wysoki mężczyzna z blond zarostem, który, jak na moje oko, niedługo byłby brodą. Wyglądał dosyć niebezpiecznie, ze swoimi zaczerwienionymi niebieskimi oczami i złotym kolczykiem w lewym uchu.
  Było więc zrozumiałe, że nie poczułam się zbyt komfortowo, gdy podchodził do łóżka i dzikim gestem zrywał ze mnie kołdrę.
  - Doigrałaś się – warknął.
  Już chciałam krzyknąć z przerażenia, kiedy mężczyzna… zaczął mnie łaskotać. Z piskiem zwijałam się w kulkę, próbując go odepchnąć, a on chichotał. Jeszcze chwilę mnie tak łaskotał, a potem przestał i położył się koło mnie.
  - Dobrze zrobiłem, przenosząc nas tutaj – wysapał. Dysząc, czekałam, aż powie coś jeszcze. Objął mnie ramieniem, a ja odruchowo zesztywniałam, ale on na szczęście tego nie zauważył. Nie pamiętałam go i jak zauważyłam, moje ciało także. – Lepiej nam będzie z dala od… no, sama wiesz czego, siostrzyczko.
  Hm, bracie, no właśnie nie wiem. I jak mogłabym się dowiedzieć, nie wzbudzając twoich podejrzeń?
  - No wiem – skłamałam. Nagle coś przyszło mi do głowy, lepsza taka informacja, niż żadna. – Hej, pamiętasz może, który dzisiaj jest?
  Mężczyzna spojrzał na mnie ze zdumieniem.
  - Niemożliwe, nie pamiętasz?
  Pokręciłam przecząco głową.
  - Malinka, dziś szósty grudnia, twoje urodziny.
  - Ach. Rzeczywiście! Jak mogłam zapomnieć – bąknęłam, z jakiegoś powodu cała czerwona na twarzy. Więc to ja jestem ową Maliną Janczak, która dostała jedynkę z polskiego. To jest mój pokój, mój starszy brat, mój telefon, moje karty pracy. Wszystkiego się domyśliłam, na to wszystko wskazywało, a jednak nadal niczego nie pamiętałam.
  Nagle uderzyła mnie myśl: Nie mogą się dowiedzieć. Wydało mi się to słuszne, więc tak od tego czasu miałam zamiar postępować.

 Rany, jakie to krótkie... W Wordzie wydawało się dłuższe. Następnym razem wstawię dwa rozdziały, więc powinno lepiej wyglądać :)
Proszę, jeśli przeczytaliście, nawet jeśli się nie podobało, wyraźcie swoje zdanie w komentarzach tam na dole.
Happy
I
I
I
I
I
V

poniedziałek, 10 listopada 2014

"Biegnę"



„Biegnę”


Biegnę,
tam gdzie horyzontu kres,
Za siebie nie odwracam,
ani razu się.
Biegnę,
licząc chmury na niebie,
Wśród spienionych morza fal,
Poprzez łąki, lasy, pola,
gdzie słowików cichy śpiew.
Wiatr na nowo pogania mnie,
A ja,
biegnę,
biegnę,
biegnę,
I chodź jutro ściga mnie,
ja nie zatrzymuję się.



~zaczytana