wtorek, 11 listopada 2014

Iris - Trzy

Cóż, jest teraz cztery dni wolnego :D Było więc trochę czasu na naskrobanie czegoś, chociaż wcale aż tyle się nie napisałam... Tydzień mnie w szkole nie było, a lekcje same się nie nadrobią :'(
Nie przedłużając - zapraszam!

Trzy – Krzykacz

  Obudził mnie krzyk.
  Nie był to krzyk przerażenia czy coś w tym stylu. Po prostu komuś nie chciało się przychodzić do rzeczonego adresata komunikatu, by mu wiadomość po ludzku powiedzieć.
  Jednak nie. To musiał być krzyk.
  - Malina, wstawaj wreszcie! – Przerwa. – Nie zamierzasz chyba spać do południa!
  No, Malina, wstawaj – pomyślałam. – Może mi dadzą wtedy pospać.
  - Młoda, rusz tyłek, bo ja to zrobię i nie będzie już tak przyjemnie! – usłyszałam chwilę później. Nic sobie z tego nie robiłam, to była sprawa między wspomnianą Maliną a Krzykaczem.
  Ale zaraz potem drzwi do pokoju, w którym wcześniej spałam, zostały otwarte na oścież. W stronę łóżka zmierzał wysoki mężczyzna z blond zarostem, który, jak na moje oko, niedługo byłby brodą. Wyglądał dosyć niebezpiecznie, ze swoimi zaczerwienionymi niebieskimi oczami i złotym kolczykiem w lewym uchu.
  Było więc zrozumiałe, że nie poczułam się zbyt komfortowo, gdy podchodził do łóżka i dzikim gestem zrywał ze mnie kołdrę.
  - Doigrałaś się – warknął.
  Już chciałam krzyknąć z przerażenia, kiedy mężczyzna… zaczął mnie łaskotać. Z piskiem zwijałam się w kulkę, próbując go odepchnąć, a on chichotał. Jeszcze chwilę mnie tak łaskotał, a potem przestał i położył się koło mnie.
  - Dobrze zrobiłem, przenosząc nas tutaj – wysapał. Dysząc, czekałam, aż powie coś jeszcze. Objął mnie ramieniem, a ja odruchowo zesztywniałam, ale on na szczęście tego nie zauważył. Nie pamiętałam go i jak zauważyłam, moje ciało także. – Lepiej nam będzie z dala od… no, sama wiesz czego, siostrzyczko.
  Hm, bracie, no właśnie nie wiem. I jak mogłabym się dowiedzieć, nie wzbudzając twoich podejrzeń?
  - No wiem – skłamałam. Nagle coś przyszło mi do głowy, lepsza taka informacja, niż żadna. – Hej, pamiętasz może, który dzisiaj jest?
  Mężczyzna spojrzał na mnie ze zdumieniem.
  - Niemożliwe, nie pamiętasz?
  Pokręciłam przecząco głową.
  - Malinka, dziś szósty grudnia, twoje urodziny.
  - Ach. Rzeczywiście! Jak mogłam zapomnieć – bąknęłam, z jakiegoś powodu cała czerwona na twarzy. Więc to ja jestem ową Maliną Janczak, która dostała jedynkę z polskiego. To jest mój pokój, mój starszy brat, mój telefon, moje karty pracy. Wszystkiego się domyśliłam, na to wszystko wskazywało, a jednak nadal niczego nie pamiętałam.
  Nagle uderzyła mnie myśl: Nie mogą się dowiedzieć. Wydało mi się to słuszne, więc tak od tego czasu miałam zamiar postępować.

 Rany, jakie to krótkie... W Wordzie wydawało się dłuższe. Następnym razem wstawię dwa rozdziały, więc powinno lepiej wyglądać :)
Proszę, jeśli przeczytaliście, nawet jeśli się nie podobało, wyraźcie swoje zdanie w komentarzach tam na dole.
Happy
I
I
I
I
I
V

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz